Moja ulubiona. Na chleb, na ciasto, do wyjadania ze słoiczka. Po prostu pyszna! Nie wiem czy mogę jakoś bardziej zachwalić ;) A w sumie tak - można w trakcie robienia konfitury odlać nieco soku, który idealnie nada się zimą do herbaty.
Składniki:
1 kg malin
750 g cukru
100 g płatków migdałów
ok. 6 łyżek białego rumu
Wykonanie:
Maliny przebieramy, płuczemy, dokładnie osączamy. Zasypujemy cukrem i zostawiamy na całą noc, aby puściły sok.
Następnego dnia przekładamy maliny do garnka z grubym dnem. Część soku możemy odlać do butelki i zapasteryzować. Maliny smażymy aż konfitura zgęstnieje do odpowiedniej konsystencji. W trakcie smażenia stopniowo dolewamy rumu, kosztując konfiturę, czy ma odpowiedni smak.
Płatki migdałów prażymy na suchej patelni (nie za długo, bo będą gorzkie!) i dodajemy do konfitury. Mieszamy.
Gorąca konfiturę przekładamy do wyparzonych, ciepłych słoików i mocno zakręcamy. Odwracamy do góry dnem i zostawiamy do wy
stygnięcia.
Etykiety: Konfitury, Maliny, Migdały, Rum