Kompot rabarbarowy

W upalne dni nie ma to jak zimny napój. A jak jest to jeszcze kompot domowej roboty, to już wiele więcej do szczęścia nie jest potrzebne. Tym bardziej rabarbarowy – słodki, a zarazem kwaskowaty, cudownie gaszący pragnienie. Polecam, szczególnie, że można poziom słodyczy dopasować wedle własnego uznania. Przepis bardzo „na oko”, ale także bardzo łatwy, jak to zresztą 
z kompotami bywa.

Składniki:
rabarbar
woda
cukier

Wykonanie:
Rabarbar myjemy, tniemy za małe kawałki. Nie trzeba go obierać – kompot będzie wtedy bardziej różowy (w zależności od koloru posiadanego rabarbaru – ja miałam jasny, więc i kompot na zdjęciu bardziej przypomina miód ;) ). Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą, najlepiej dwa razy tyle co rabarbaru. Jeśli nalejemy za dużo, kompot może mieć mało intensywny smak. Jeśli wody będzie za mało – zawsze można później dolać. Wsypujemy trzy łyżki cukru, mieszamy i wszystko gotujemy na średnim ogniu, aż rabarbar będzie się rozpadać. Pod koniec gotowania sprawdzamy smak kompotu – jeśli jest zbyt kwaśny, dosładzamy wedle uznania. Jeśli smak jest jeszcze mało rabarbarowy – można podgotować dlużej.

Gotowy, gorący kompot przelewamy do wyparzonego, także gorącego słoika, mocno zakręcamy, stawiamy do góry dnem i zostawiamy do wystygnięcia. 

Etykiety: ,